Kobiety mieszkające na wsi stanowią około 40% populacji kobiet w Polsce. Jeszcze niedawno ich rola była postrzegana głównie przez pryzmat życia rodzinnego, prowadzenia domu oraz pracy w gospodarstwie. Dziś jednak ten obraz ulega wyraźnej zmianie, bo kobiety stają się motorem napędowym zmian na polskiej wsi Coraz więcej kobiet na obszarach wiejskich angażuje się w życie publiczne i podejmuje działania, które mają realny wpływ na rozwój lokalnych społeczności. Ich aktywność przybiera różnorodne formy — od inicjatyw indywidualnych i oddolnych, po szeroko rozumiane działania społeczne. Niektóre z nich działają systematycznie, inne okazjonalnie, jednak wspólnym mianownikiem jest rosnąca gotowość do podejmowania inicjatywy oraz przejmowania odpowiedzialności za sprawy swoich gmin, powiatów i miejscowości. Wiele kobiet obejmuje funkcje publiczne — zostają sołtyskami, radnymi, a także aktywnie działa w lokalnych stowarzyszeniach, grupach nieformalnych oraz Kołach Gospodyń Wiejskich. Jak wskazują dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, w Polsce działa ponad 19000 KGW zarejestrowanych w Krajowym Rejestrze KGW. Dzięki swojej aktywności m.in. w KGW kobiety stają się liderkami lokalnych społeczności wiejskich. Ich zaangażowanie przyczynia się do licznych pozytywnych zmian, budzi emocje — najczęściej pozytywne — i oddziałuje na różne obszary życia wszystkich mieszkańców.
Liderka wielu ról
Nie ma jednej definicji liderki. I może właśnie dlatego tak trudno ją zamknąć w prostych schematach. To kobieta wielu ról. Jednego dnia jest organizatorką, spedytorem, matką, rolniczką, zarządza domem, jest dyrektorem kreatywnym, kucharką i pielęgniarką. Bywa też przewodniczącą lokalnej organizacji, animatorką życia społecznego, inicjatorką zmian. Nie wybiera między tymi rolami — ona je łączy. I właśnie w tej różnorodności tkwi jej siła.
Nie chodzi jednak tylko o energię do działania. Jak zauważa Krystyna Gajdemska – Przewodnicząca Rady Gminy Zławieś Wielka, członkini Rady Kobiet w MRiRW, realizatorka wielu inicjatyw społecznych m.in. z zakresu edukacji wśród seniorów, ochrony zdrowia, rozwoju kobiet, integracji lokalnej społeczności i bezpieczeństwa mieszkańców, – Kluczowa jest umiejętność jednoczenia ludzi — wokół pomysłów, potrzeb i wspólnych celów. To liderka pierwsza mówi: „zróbmy coś razem”. To ona szuka środków, pisze wnioski, planuje kolejne kroki i pilnuje, żeby pomysł nie skończył się na rozmowach przy stole. Działa skutecznie, bo dobrze zna realia życia na wsi. Wie, że kalendarz społeczny nie istnieje w oderwaniu od kalendarza prac polowych. Potrafi tak zaplanować wydarzenie, by nie kolidowało ze żniwami czy sezonem zbiorów. Łączy wrażliwość społeczną z praktycznym podejściem i właśnie dlatego jej działania mają sens. To nie jest liderka z plakatu. To liderka z codzienności. Jak Joanna Kowalska, sołtyska, przewodnicząca KGW “Laski z Baranówki”, Członkini Rady Działalności Pożytku Publicznego w województwie Warmińsko Mazurskim, kobieta o wielkim sercu i pasji do szycia, którą łączy z działaniami społecznymi.

Jak zaczyna się zmiana
— Moja droga zaczęła się od zaangażowania w lokalne inicjatywy, poprzez pomoc poprzednim sołtyskom w realizacji funduszu sołeckiego. Z biegiem czasu nabrałam chęci do zrobienia czegoś więcej dla mieszkańców, stąd pomysł na założenie KGW, którego zostałam przewodniczącą. Zaczęłyśmy realizować projekty społeczne, warsztaty, wydarzenia integracyjne i inicjatywy budujące tożsamość wsi. Z czasem objęłam funkcję sołtyski. Dziś Baranówka, kiedyś zapomniana, rozwija się jako aktywna, zaangażowana społeczność. To proces, który cały czas trwa.
Joanna Kowalska podkreśla, że dobra liderka nie robi wszystkiego sama. Powinna uruchamiać potencjał mieszkańców i dawać im przestrzeń do wykazania się. To osoba, która zamiast problemu widzi rozwiązanie. Jest konsekwentna i bierze odpowiedzialność za to, czego się podejmuje. Wyróżnia się autentycznością i aktywnością w mediach społecznościowych, gdzie pokazuje efekty wspólnej pracy. Jak mówi, liderka albo ma to “coś”, albo z czasem to nabywa. Na pytanie, jak stać się taką liderką, sołtyska Baranówki odpowiada, że jednego przepisu nie ma, ale jest kilka kluczowych składników. Wskazuje tu na zaczynanie od małych działań, słuchanie ludzi i bycie blisko ich potrzeb. Ważne jest, by mieć odwagę zrobić pierwszy krok i zaakceptować to, że czasem nie wszystko układa się po naszej myśli.

Wyzwania i granice
Zdaniem Joanny Kowalskiej największym wyzwaniem na drodze współczesnych liderek jest brak czasu i nadmiar obowiązków, wynikających z pełnienia różnych ról społecznych. Trudnością bywa też zmobilizowanie mieszkańców i utrzymanie długofalowego zaangażowania. Osobną kwestię stanowią ograniczenia finansowe. To, co mogłoby pomóc, to wsparcie szkoleniowe i doradcze na szczeblu lokalnym oraz uproszczenie procedur grantowych i rozliczeniowych. Warto byłoby pomyśleć również o wzmocnieniu rangi sołectw poprzez zwiększenie budżetu i możliwości decyzyjnych. Jest jeszcze jedna, często pomijana, ale bardzo ważna propozycja – docenianie pracy wykonywanej społecznie w wymiarze systemowym.
Podobne zdanie na temat roli wiejskich liderek ma Krystyna Gajdemska:
– Liderkę poznaje się po tym, że nie czeka, tylko działa. Każda z nas dochodzi do tego miejsca własną drogą. Trzeba mieć odwagę zrobić pierwszy krok i zaprosić innych do działania. Właśnie od tego zaczyna się zmiana. Liderstwo rodzi się z pracy, cierpliwości i konsekwencji, ale też z gotowości do poniesienia porażki, bo nie wszystko od razu wychodzi tak, jak planujemy.
Wskazując wartości, jakimi powinna kierować się liderka, wymienia uczciwość, odpowiedzialność i szacunek do drugiego człowieka. Podkreśla, że uczciwość to nie tylko przejrzystość, ale też odwaga mówienia rzeczy trudnych. Jako kluczową w tworzeniu relacji wymienia empatię oraz umiejętność słuchania innych. Bliska jest jej solidarność międzypokoleniowa, czyli łączenie energii młodych z doświadczeniem starszych. W praktyce oznacza to tworzenie przestrzeni, w której każdy może się zaangażować i poczuć potrzebny.
W opinii Krystyny Gajdemskiej największym wyzwaniem jest przełamanie przekonania, że „mój głos nic nie zmieni”. W rzeczywistości zmienia bardzo wiele, trzeba się tylko odwagi, by go użyć. Problemem pozostaje też dostęp do środków na małe inicjatywy, które często przegrywają z biurokracją. Coraz większym wyzwaniem jest samotność i wykluczenie, szczególnie wśród seniorów. Dlatego tak potrzebne są miejsca i wydarzenia, które budują relacje i poczucie przynależności.
Kolejną liderką, która podzieliła się swoimi przemyśleniami na ten temat jest Małgorzata Maziarczyk, społeczniczka od lat zaangażowana w życie swojej miejscowości, uczestniczka ogólnopolskiego programu „Sieć Liderek Wiejskich” realizowanego przez Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, członkini Stowarzyszenia Koła Gospodyń Wiejskich w Stoczku. Najlepiej czuje się tam, gdzie coś się dzieje – wśród ludzi i we wspólnym działaniu. Tworzy projekty, które aktywizują i integrują mieszkańców. Współpracuje z lokalnymi samorządami, pomaga organizacjom pozarządowym zamieniać pomysły w konkretne działania.
Zapytana o cechy liderki, oprócz komunikatywności i otwartości wskazała na odporność psychiczną, która pozwala poradzić sobie z trudnymi sytuacjami i opiniami.
– Moja przygoda z liderstwem zaczęła się od przekonania ludzi do siebie. Nie było to łatwe, bo byłam osobą z zewnątrz i chciałam wprowadzać zmiany. Na początku był dystans i brak zaufania. Z czasem zaczęłam budować relacje i znajdować osoby, które myślą podobnie. Dziś czuję się zakorzeniona w miejscu, w którym mieszkam i działam razem z innymi. Tworzymy organizację, która łączy już nie tylko kobiety, ale też całe rodziny. – mówi Małgorzata Maziarczyk.
Wśród propozycji zmian, które usprawniłyby pracę liderek wymienia uznanie kół gospodyń wiejskich, które są w rejestrze ARiMR jako organizacji pozarządowych. Dzięki temu każde KGW miałyby więcej możliwości rozwoju i szerszy dostęp do różnych form wsparcia.
Ważnym głosem, dotyczącym wyzwań współczesnych liderek na wsi jest to, czym podzieliła się Magdalena Stepaniuk, liderka społeczna o naturalnej umiejętności budowania mostów między ludźmi, niegdyś przewodnicząca KGW Radawczanki, obecnie prezeska Fundacji Pontes, gdzie zajmuje się min. tworzeniem archiwum społecznego.
Magda, zwraca uwagę na wypalenie wynikające z ciągłego zachęcania i motywowania innych do bezinteresownej pracy. Wskazuje na to, że prowadzenie działań może być bardzo obciążające i wyczerpujące.
– Uczę się zadbania o siebie, swoje emocje. Znajduję czas na naładowanie swoich zasobów poprzez inne zajęcia niezwiązane z pracą społeczną. Uprawiam ogród, ćwiczę i dużo czytam – mówi Magda Stepaniuk.
Zapytana o swoją receptę na stanie się liderką, wysuwa tezę, że niektórzy mają tzw. gen społecznika, czyli wewnętrzną motywację i głęboką potrzebę zmian. Sugeruje, by w momencie pojawienia się pomysłu poszukać kilku chętnych, z którymi będziemy realizować to działanie. Kluczowe jest uwzględnienie osób, mających autorytet lub pełniących ważną rolę w danej społeczności, jak np. sołtys, ksiądz, liderka innej organizacji. Po zrealizowaniu projektu warto jest usiąść i zastanowić się, co było dobre, a co należałoby poprawić. Dokonać refleksji dotyczącej tego, jak czujemy się w kontekście realizowania projektu. Zadać sobie pytanie o to, jakie towarzyszą nam emocje, czy bycie w tej roli było satysfakcjonujące i czy chcemy działać w ten sposób w przyszłości.

Siła współpracy
Skuteczne liderki doskonale wiedzą, że trwała zmiana nie rodzi się w pojedynkę. Jej fundamentem jest współpraca — cierpliwa, uważna i oparta na zaufaniu. Potrafią słuchać mieszkańców, włączać ich w działania i dzielić się odpowiedzialnością. Nie budują swojej pozycji na dystansie, lecz na relacjach. Stawiają na dialog i wspólne podejmowanie decyzji, dzięki czemu wspólnota nie tylko działa, ale naprawdę współtworzy rzeczywistość wokół siebie. To właśnie ta postawa chroni je przed izolacją i przeciążeniem — bo ciężar działania nie spoczywa wyłącznie na ich barkach.
Jednocześnie nie tracą z pola widzenia tego, co często bywa pomijane: równowagi. Wiedzą, że zaangażowanie społeczne nie może odbywać się kosztem życia prywatnego. Świadomość własnych potrzeb, umiejętność zatrzymania się i troska o rozwój osobisty nie są dla nich luksusem, lecz warunkiem skuteczności. To dzięki temu potrafią działać nie tylko intensywnie, ale przede wszystkim — długofalowo. Wieś, która się budzi
Zmieniająca się rola kobiet na wsi jest czymś więcej niż społecznym trendem. To wyraźny sygnał, że lokalne społeczności dysponują ogromnym, często niedocenianym potencjałem. Dzięki zaangażowaniu, determinacji i odwadze wielu z nich polska wieś staje się przestrzenią szanującą przeszłość, ale też coraz bardziej świadomą, aktywną i otwartą na to co przyniesie przyszłość.
Autorka: Karolina Suska
